Serwis o mediach i reklamie

O nas Pressletter

Dział: KSIążKI

Dodano: Maj 29, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

„Tamtego ranka, kiedy po nas przyszli. Depesze z Syrii”

Press

Janine di Giovanni
Wydawnictwo Czarne
Wołowiec 2017

Jak wygląda wojna? Na przykład tak: gdy jedni już giną i tracą domy, inni niedaleko żyją jeszcze normalnym życiem. Gdy jedni już są torturowani, inni w sąsiednim mieście jeszcze chodzą na wieczorne bale. Nikt nie wierzy w zbrodnie reżimu, dopóki reżim nie zapuka do jego drzwi. Tak właśnie było w Syrii, co pokazuje w swojej książce Janine di Giovanni. „W życie szarego człowieka wojna wdziera się tąpnięciem. Do pewnej chwili życie biegnie utartymi koleinami – działają bankomaty i telefony komórkowe. Aż nagle wszystko staje w miejscu” – pisze. Dziś o tragicznych losach Syryjczyków wiemy dużo, lecz Giovanni już w 2012 roku jeździła po obozach i przytuliskach uchodźców, zbierając m.in. świadectwa kobiet gwałconych przez zwolenników Asada i opowieści opozycjonistów torturowanych na niewyobrażalne sposoby. Te opowieści pokazują nieprawdopodobne wręcz okrucieństwo. Są świadectwem, którego świat wciąż nie chce słuchać. W tym samym czasie Giovanni rozmawiała z mieszkańcami Aleppo czy Hims, którzy przekonywali ją, że za spadające na kraj bomby i coraz większy chaos odpowiada „trzeci element” i rewolucjoniści, że Asad chroni po prostu państwo przed zmianami, które narzuca im Zachód, i że na pewno nie morduje własnego narodu. Dziennikarka pokazuje nam np. dwa oblicza Damaszku: jedno to działacze opozycji dążący do obalenia Asada, ryzykujący życiem i wyglądający na pozbawionych strachu; archipelag katowni i znikający nagle mieszkańcy miasta. Drugie to bawiąca się stolica, ludzie pijący szampana w luksusowych hotelach, filmowcy kręcący na ulicach reklamówki z udziałem cieszących się wolnością aktorów. Śmierć i życie obok siebie – do czasu, aż pierwsze nie zagarnie drugiego.

RG

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY

Dział: KSIążKI

Dodano: Maj 29, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

„Władimir Putin. Wywiad, którego nie było”

Press

Arleta Bojke
Wydawnictwo Naukowe PWN
Warszawa 2017

Arleta Bojke długo starała się o rozmowę z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, ale może lepiej, że jej się nie udało. Prawdopodobnie usłyszałaby te same sztampowe odpowiedzi, których udzielał podczas swoich konferencji. Interesujące są już same opisy, jak służby prasowe Putina odmawiały dziennikarce z Polski nie tylko wywiadu, ale nawet wstępu na konferencję prasową rzecznika prezydenta. Bojke wpadła więc na pomysł, że sama odpowie na pytania, które chciała zadać Putinowi. Przez cztery lata, do 2014 roku, na własne oczy obserwowała Rosję jako korespondentka Telewizji Polskiej, więc wie, co się dzieje w tym kraju. Putin zapewne wybrnąłby z pytania o to, że najpierw zaprzeczał, iż tzw. zielone ludziki na Krymie to rosyjscy wojskowi, a potem przyznał, że wydawał im rozkazy. Ale dziennikarka TVP sama obserwowała, co się działo na Krymie wiosną 2014 roku. Nie musi pytać Putina – rozmawiała z ludźmi, którzy w większości naprawdę byli zadowoleni z tego, że będą mieszkali w Rosji.

Bojke chciałaby też zapytać Putina o rozpętanie wojny na wschodzie Ukrainy. Sama widziała, jak krok po kroku konflikt narastał, słyszała pierwsze strzały. W swojej książce uniknęła grzechu wielu zachodnich mediów relacjonujących wydarzenia w Donbasie – ignorowania głosu mieszkańców jako spaczonych rosyjską propagandą i sowiecką mentalnością.

W książce nie brakuje też dziennikarskich anegdot z pracy dziennikarki w Rosji. Jak tej, gdy na punkcie kontrolnym w Donbasie zdenerwowany żołnierz zwrócił się do mężczyzn z ekipy Bojke, kto z nich jest szefem, bo on z babą nie będzie rozmawiał. Wszyscy wskazali na nią.

MAK

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo