Dział: KSIążKI

Dodano: Maj 29, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

„Afronauci. Z Zambii na Księżyc”

Press

Bartek Sabela
Wydawnictwo Czarne
Wołowiec 2017

Bartek Sabela nie zabiera się za nudne tematy. Otrzymał dwie nagrody za „Mo(r)że wróci” – opowieść z wyjazdu nad wyschłe Jezioro Aralskie, gdzie można obserwować wielbłądy chodzące wokół stalowych cielsk statków stojących na dnie jeziora zamienionego w pustynię, i „Wszystkie ziarna piasku” – opowieść o niedostępnej Saharze Zachodniej, którą król Maroka przekształcił w największe więzienie świata. Sabela przebywał w nim nie do końca legalnie. Nic dziwnego, że jego trzecia książka też musiała być wyjątkowa, jak wyjątkowy wydał mu się bohater – Edward Mukuka Nkoloso, czyli człowiek, który chciał sprawić, by Zambia wyprzedziła USA i ZSRR w pierwszym locie na Księżyc. Sabela pojechał do Afryki odnaleźć ślady twórcy Zambijskiej Akademii Kosmicznej. Pisze tak dobrze, jak zawsze: „Stary »Times of Zambia« ma format małego dwuosobowego namiotu. Teraz już nie ma takich gazet. Można się nim przykryć przed deszczem wraz z całą rodziną, zapakować udziec byka, a kilkoma numerami wytapetować całe mieszkanie”. Ale temat tej książki jest inny niż poprzednich, rzec można, trochę wydumany. Dlatego czytając ją, nastawmy się na samą przyjemność poznawania świata dawnych kolonii, nie na zaskakujące zakończenie. Bo choć Mukuka Nkoloso starał się poważnie ćwiczyć przed lotem wraz ze swoimi astronautami, okazał się raczej wariackim zapaleńcem, który za poważny lot uznaje sturlanie się afronauty w beczce ze zbocza. Sam autor ma chyba z tym problem, bo ostatnie zdanie jego książki brzmi: „Nie mogę przestać myśleć, co nuciłby Edward Mukuka Nkoloso, hasając w podskokach po powierzchni Księżyca”. Autorze, wracamy na ziemię!

CP

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY

Dział: KSIążKI

Dodano: Maj 29, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

„Tamtego ranka, kiedy po nas przyszli. Depesze z Syrii”

Press

Janine di Giovanni
Wydawnictwo Czarne
Wołowiec 2017

Jak wygląda wojna? Na przykład tak: gdy jedni już giną i tracą domy, inni niedaleko żyją jeszcze normalnym życiem. Gdy jedni już są torturowani, inni w sąsiednim mieście jeszcze chodzą na wieczorne bale. Nikt nie wierzy w zbrodnie reżimu, dopóki reżim nie zapuka do jego drzwi. Tak właśnie było w Syrii, co pokazuje w swojej książce Janine di Giovanni. „W życie szarego człowieka wojna wdziera się tąpnięciem. Do pewnej chwili życie biegnie utartymi koleinami – działają bankomaty i telefony komórkowe. Aż nagle wszystko staje w miejscu” – pisze. Dziś o tragicznych losach Syryjczyków wiemy dużo, lecz Giovanni już w 2012 roku jeździła po obozach i przytuliskach uchodźców, zbierając m.in. świadectwa kobiet gwałconych przez zwolenników Asada i opowieści opozycjonistów torturowanych na niewyobrażalne sposoby. Te opowieści pokazują nieprawdopodobne wręcz okrucieństwo. Są świadectwem, którego świat wciąż nie chce słuchać. W tym samym czasie Giovanni rozmawiała z mieszkańcami Aleppo czy Hims, którzy przekonywali ją, że za spadające na kraj bomby i coraz większy chaos odpowiada „trzeci element” i rewolucjoniści, że Asad chroni po prostu państwo przed zmianami, które narzuca im Zachód, i że na pewno nie morduje własnego narodu. Dziennikarka pokazuje nam np. dwa oblicza Damaszku: jedno to działacze opozycji dążący do obalenia Asada, ryzykujący życiem i wyglądający na pozbawionych strachu; archipelag katowni i znikający nagle mieszkańcy miasta. Drugie to bawiąca się stolica, ludzie pijący szampana w luksusowych hotelach, filmowcy kręcący na ulicach reklamówki z udziałem cieszących się wolnością aktorów. Śmierć i życie obok siebie – do czasu, aż pierwsze nie zagarnie drugiego.

RG

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY