Serwis o mediach i reklamie

O nas Pressletter

Dział: PRASA

Dodano: Maj 09, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Maciej Orłoś o pięciu poważnych błędach w wystąpieniach

Maciej Orłoś

Tyle już lat obserwuję ludzi, którzy – jak to się kiedyś mówiło „produkują się“ na scenie czy przed kamerami. Mam wrażenie, że poziom wzrasta, bo coraz częściej widzę bardzo dobre, błyskotliwe wystąpienia i prezentacje biznesowe. 

Wciąż jednak najczęściej jestem świadkiem wystąpień nieporadnych. Ta nieporadność ma różne odcienie, objawia się na wielu płaszczyznach, zarówno werbalnie jak i niewerbalnie. Pokuszę się o opisanie pięciu często spotkanych objawów nieporadności mówców. Nie jest to ranking, kolejność nie ma znaczenia. Dla osób, które chciałyby szerzej poznać temat wystąpień na scenie, przed kamerą, w internecie, polecam mój „Alfabet wystąpień”. Znaleźć w nim można omówienie terminów i problemów towarzyszących wystąpieniom oraz porady i wskazówki – co zrobić, aby nie tylko uniknąć katastrofy, ale zabłysnąć i osiągnąć cel wystąpienia.

Press

BRAK GESTYKULACJI LUB NIEWŁAŚCIWA GESTYKULACJA

Zamiast gestykulowania mówca próbuje udawać, że nie ma rąk, ukrywa je, blokuje. Proszę mi wierzyć – to, co ludzie wyprawiają z rękami, byle tylko nie dać im gestykulować, to „kino w biały dzień“. Pamiętam, jak kiedyś podczas ważnej biznesowej uroczystości, którą prowadziłem, jeden z menedżerów wysokiej rangi z pewnej firmy z branży finansowej rozpoczynając swoje wystąpienie chwycił lewe przedramię prawą dłonią i w tej pozycji wygłosił mowę, całkiem zresztą udaną. Lewa dłoń próbowała się wydostać z opresji, palce usiłowały się poruszać, ale żelazny chwyt prawej dłoni nie dał lewej żadnych szans. Nie byłem w stanie skupić się na tym, co miał do powiedzenia pan prezes, nie mogłem bowiem oderwać wzroku od beznadziejnej walki lewej ręki o prawo do gestykulowania.

RADA: należy pozwolić rękom na gestykulację, trzeba im dać taką możliwość, najlepiej ułożyć dłonie na wysokości brzucha i – gestykulować. Gestykulacja to same korzyści: wygląda profesjonalnie i nie ma niepożądanych, nieświadomych efektów ubocznych, typu kręcenie młynka palcami czy kiwanie się na boki.

NIEWŁAŚCIWA AURA EMOCJONALNA

Inaczej mówiąc – brak uśmiechu, a jeszcze dokładniej – brak „uśmiechu w oczach“. Kiedy mówi się do widowni należy traktować ją przyjaźnie, życzliwie, uprzejmie, a to oznacza – pogodnie, z uśmiechem. Oto dwa najważniejsze powody, by mówiąc do publiczności mieć rozjaśniony wyraz twarzy: 

1. ludzie nie lubią ponuraków, smętku, bo sami mają wystarczająco dużo problemów na głowie – dlaczego mieliby znosić jeszcze czyjeś zatroskanie? 

2. chodzi o spójność komunikacji niewerbalnej z werbalną: mówię o czymś pozytywnym, muszę mieć pozytywny wyraz twarzy. UWAGA: brak spójności będzie zakłóceniem, ludzie nam nie uwierzą, pomyślą, że kłamiemy, tu zadziała reguła wyższości przekazu niewerbalnego. 

Kilka lat temu prowadziłem w Warszawie konferencję sprzedażową firmy IT. Przed rozpoczęciem prezes znalazł mnie w garderobie i zmartwionym głosem pytał co robić: ma za sobą 10 godzinny lot z USA, odczuwa jet leg, głowa go boli, jest zmęczony, niewyspany, a przed nim 30 minutowy speech o sukcesach firmy. Co mam zrobić? – pytał. Powiedziałem, że musi wydobyć z siebie maksimum energii na te pół godziny, bo widowni kompletnie nie obchodzi jego stan, zresztą nic o nim nie wie i się nie dowie, sprawa jest zero jedynkowa – musi być zadowolony, pełen energii, sprawny etc. Niestety. Nie udało się. Prezes przeprowadził prezentację, ale zmęczenie wzięło górę i przez całe wystąpienie miał smutny wyraz twarzy. Mówił o dobrych wynikach, o sukcesie, ale czy wszystkich przekonał? Wątpię. 

RADA: ponieważ smutna mina, smutek w oczach, poważny wyraz twarzy na ogół wynikają z tremy – popracuj nad tremą, a więc np. 

- bądź świetnie przygotowany/-a, to jedna z najlepszych metod na walkę ze zdenerwowaniem; 

- przygotuj sobie tzw. protezy emocjonalne, czyli jakieś rozśmieszacze, np. w notatkach napisz kilka haseł, które zawsze cię rozśmieszają, powinno zadziałać; 

- wyśpij się przed wystąpieniem; 

- pójdź na spacer do parku

KŁOPOTY TECHNICZNE

Kiedyś widziałem pewnego filmowca, który podczas konferencji prasowej gestykulował dłonią, w której trzymał mikrofon – efekt był taki, że raz go było słychać, a raz nie. Widownia się śmiała, on nie wiedział o co chodzi, no naprawdę wszystko bez sensu. Inny przykład – pewna znajoma z fundacji prowadziła prezentację dla studentów, i kilka minut po rozpoczęciu jej mikrofon zaczął przerywać, co oczywiście było nie do wytrzymania – i dla niej i dla publiczności. Pan akustyk wyszedł akurat na papierosa, nie miał kto wymienić tego mikrofonu, więc w końcu znajoma wybrała mniejsze zło – odłożyła mikrofon i kontynuowała prezentację bez nagłośnienia. Niestety nie dysponuje mocnym głosem, więc się męczyła, a ludzie razem z nią. Bez sensu. Ale to nie tylko dźwięk. Kłopotów może przysporzyć też komputer i wszystko co z nim związane, czyli np. ktoś nie będzie przerzucał slajdów w odpowiednich momentach.

RADA: należy wszystko sprawdzić przed wystąpieniem, upewnić się, że urządzenia działają tak jak powinny, że nie grożą żadne awarie. Najlepsze rozwiązanie to próba przed wydarzeniem, w ideale – PEŁNA próba, od samego początku do samego końca. To zajmuje trochę czasu, ale się opłaca.

BEZNADZIEJNE PREZENTACJE ZE SLAJDAMI

To znaczy – beznadziejne slajdy oraz beznadziejna narracja. Zasada jest taka: narracja prowadzącego na pierwszym planie, slajdy mają być uzupełnieniem, mają operować obrazem i zawierać jak najmniej słów. A co ja widzę na co dzień? Slajdy przeładowane tekstem, wykresami, grafikami... i męczący się człowiek, który nie ma szans na dobrą prezentację. Ekstremalny przypadek, jaki widziałem kiedyś to prelegent ustawiony bokiem do widowni, beznamiętnym głosem czytający z ekranu długie teksty na kolejnych slajdach. W dodatku po angielsku, a angielski tej osoby pozostawiał wiele do życzenia... Z tym, że to przynajmniej było szczere: nie próbuję nawet udawać, że jestem ważniejszy/-a od slajdów, po prostu je odczytuję i tyle. Najczęściej mamy do czynienia z innym wariantem: okropne slajdy i miotający się narrator - miotający między tym, co chce mówić od siebie, a tym co przekazują slajdy, walka skazana na porażkę.

RADA: OK, w sytuacjach wewnętrznych męczcie się z tymi swoimi slajdami przeładowanymi tekstem napisanym małą czcionką i skomplikowanymi wykresami, róbcie co chcecie. Ale kiedy przygotowujecie prezentację dla ludzi z zewnątrz, np. dla klientów lub potencjalnych klientów – dajcie im szansę. Mówcie ciekawie, a do ciekawej narracji dodajcie ilustracje w postaci fajnych slajdów operujących obrazem. Zobaczcie jakie slajdy przygotowywał dla ludzi Steve Jobs. Sprawdźcie na czym polega japońska sztuka prezentacji Pecha Kucha – i poćwiczcie według jej reguł: 20 slajdów po 20 sekund, a na nich zero tekstu, same obrazy. Ten czas prezenter musi wypełnić słowami.

BRAK POCZUCIA CZASU – ZA DŁUGIE WYSTĄPIENIA

Czas jest cenny, czas przeznaczony na wystąpienie, bo przecież obowiązuje agenda. W dzisiejszych czasach czas wydaje się przyspieszać i jego wartość rośnie. Jeśli ja „przewalę“, to ktoś inny będzie musiał skrócić swoją prezentację, albo ukradniemy wszystkim 10 minut z lunchu. To jak czas jest ważny bardzo dobrze widać w telewizji: jeśli w ramówce na program przewidziano 15 minut, to program ma trwać 15 minut. A nie 15 minut i 20 sekund. Wydawcy często pytają o zgodę na przedłużenie programu – i albo ją dostają, albo nie. Bo co oznacza, jeśli program jest dłuższy? To, że później wejdzie blok reklamowy. A jeśli z różnych powodów nie może wejść później? A co jeśli przez to opóźnienie reklamy „spadną“, czyli nie zostaną wyemitowane?... Słyszałem o pewnym wydawcy w pewnej stacji, który – przez to, że jego program był dłuższy niż miał być – zapłacił kilka tysięcy za reklamy, które nie poszły. Zostawmy telewizję. Prowadziłem kiedyś forum ekonomiczne w Łodzi. Pierwszego dnia znany profesor wygłaszał wykład inauguracyjny. Kiedy minęła godzina zobaczyłem panikę w oczach organizatorów: „Umawialiśmy się na 15 minut! To katastrofa, profesor rozwali nam całą agendę! Panie Maćku, niech pan coś zrobi!“. Okropna, niezręczna sytuacja, ale spróbowałem: wszedłem na scenę, stanąłem metr od profesora, nic nie powiedziałem, nie dałem żadnego znaku, stałem tylko... po chwili mnie zauważył, a po pięciu minutach zakończył wykład. Można przekroczyć zaplanowany czas wypowiedzi o 45 minut? Można, jak się okazuje. Ale nie radzę. A propos radzenia – oto kilka rad:

- precyzyjnie zaplanuj swoje wystąpienie – łącznie ze sprawdzeniem timingu, biorąc poprawkę na to, że co innego przepowiedzenie sobie całości we własnym salonie, a co innego w świetle reflektorów, na scenie, z publicznością, czyli – to na pewno potrwa dłużej niż w zaciszu domowym. Tak średnio do każdych 5 minut w salonie doliczyłbym minutę-półtorej

- podczas przygotowań bądź bezwzględny – jeśli wychodzi Ci 20 minut, a na Twoje wystąpienie przewidziano 15, tnij bezwzględnie! Podejmuj decyzje – co musi zostać, a co nie jest aż tak istotne. 

- pamiętaj, że krótka forma wymaga więcej czasu na przygotowanie, więc jej nie lekceważ; na pocieszenie: przez 3 minuty można naprawdę dużo powiedzieć, pod warunkiem doskonałego przygotowania (polecam oscarowe wystąpienie Leonardo di Caprio)

- zrób pełną próbę (jeśli to tylko możliwe) już na miejscu wydarzenia – z wejściem, dojściem do stanowiska 

- przygotuj metodę na sprawdzanie czasu swojego wystąpienia: zegar w prompterze na scenie? Zegar w prezentacji w Twoim laptopie? Zegar na końcu sali? Twój wyciszony smartfon ze stoperem/minutnikiem położony gdzieś na scenie? Współpracownik/asystent da Ci umówiony znak na 5 minut przed końcem? Jaka to będzie metoda – mniej istotne, ważne by była. 

- i powtórzę jeszcze raz to słowo klucz do sukcesu oraz odpowiedniego timingu: PRZYGOTOWANIE!

W tym zestawieniu zabrakło zjawiska, które dominuje na wszelakich uroczystościach, galach czy sympozjach: NUDA. Nuda jest jednak czymś tak ważnym i wielowątkowym, że jej omówienie nie zmieściłoby się w tym krótkim materiale. Nuda wymaga odrębnej publikacji. Może innym razem – zobaczymy.

Na zakończenie zapraszam 31 maja o godz.12:00 na internetowe wydarzenie LIVE, podczas którego moi niezwykli goście – przedsiębiorcy i mówcy, opowiedzą o swoich sprawdzonych sposobach i pomysłach na tworzenie fascynujących wystąpień. Aby oglądać, wystarczy się zarejestrować.

Press

(09.05.2017)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY

Dział: PRASA

Dodano: Maj 10, 2017

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Małgorzata Tomczyk nową redaktor naczelną "Werandy"

Małgorzata Tomczyk przez 15 lat prowadziła magazyn „Dobre Wnętrze” (fot. materiały prasowe)

Małgorzata Tomczyk została redaktor naczelną "Werandy" (Wydawnictwo Te-Jot) i jej wydań specjalnych. Zastąpiła na tym stanowisku Beatę Woźniak, która nadal będzie pracować w miesięczniku.

Małgorzata Tomczyk przez 15 lat prowadziła magazyn "Dobre Wnętrze" (Grupa ZPR Media). Dla Grupy ZPR Media stworzyła także koncepcję poradnika "Moje Mieszkanie" i odpowiadała za miesięcznik "M jak Mieszkanie". Dziennikarskie doświadczenie zdobywała w magazynach kobiecych w wydawnictwach Gruner+Jahr oraz Bauer. Beata Woźniak była redaktor naczelną "Werandy" od lipca 2014 roku. Obecnie zajmie się przygotowywaniem prezentacji najpiękniejszych polskich domów, głównego tematu "Werandy".

(JOK, 10.05.2017)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo