Temat: telewizja

Dział: OPINIE

Dodano: Październik 26, 2016

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Zoom TV rozpoczął nadawanie, pierwsze opinie o jego ofercie

Zoom TV na razie dostępny jest naziemnie i w sieciach kablowych

We wtorek (25 października br.) wieczorem rozpoczął nadawanie Zoom TV – pierwszy z nowych kanałów na ósmym multipleksie naziemnej telewizji cyfrowej. Eksperci zwracają uwagę na jego szeroką ofertę programową, która może być obciążeniem w zdobywaniu widzów i reklamodawców.

W dniu startu Zoom TV kanał ten włączyły też sieci kablowe, m.in. UPC Polska, Multimedia Polska, Toya i Inea. Na razie nie trafi do ofert platform satelitarnych, bo nie prowadzi emisji satelitarnej.

Zoom TV zaczął nadawanie od programu interwencyjno-reporterskiego ”Bliżej! Magazyn reporterów”, produkowanego przez łódzką Toya TV i poznańską WTK. W ramówce kanału znalazły się produkcje portalu Onet.pl (programy Jarosława Kuźniara, Bartosza Węglarczyka, Tomasza Jachimka i Łukasza Grassa), a w listopadzie na antenie pojawi się autorski program Piotra Najsztuba "Miło/ść". Zoom TV emitować ma też seriale (w tym duński kryminalny serial „Zabójcy”, amerykański „Trawka” i turecki „Ezel”), programy poradnikowe i pozycje dla dzieci (np. „Pippi Langstrumpf”, „Król Maciuś I”).

– Potężny miszmasz programowy, od Sasa do Lasa. Czytałam, że ramówka będzie ułożona tak, by odzwierciedlać dobowy rytm widzów. Tylko że każdy widz ma inny rytm – mówi Katarzyna Baczyńska, tv director w domu mediowym Codemedia. – Skutkiem takiej polityki programowej będzie brak koncentracji na konkretnym widzu, a to – z punktu widzenia reklamodawcy – przekłada się bezpośrednio na duże problemy z targetowaniem kampanii – tłumaczy Baczyńska.

– Ramówka Zoom TV jest sporą niewiadomą, ale widać raczej bezpieczne podejście bez żadnej rewolucji – główny program stacji to program interwencyjny ”Bliżej”, co jest tego potwierdzeniem – stwierdza Jakub Radziwilski, TV buying manager w domu mediowym Universal McCann.

Katarzynie Baczyńskiej z Codemedia oferta Zoom TV wydaje się podobna do TTV. – Tylko że TTV miał czas i możliwości, żeby się wypromować na antenach Grupy TVN – zaznacza. – Onetowe nazwiska na pewno przyciągną widzów, z drugiej strony zaczęłam się zastanawiać nad Jarosławem Kuźniarem – nie oszukujmy się: akurat w niektórych gronach dość ciepłymi uczuciami nie jest on darzony. Zastanawiam się, jaka część widzów nie będzie oglądać stacji ze względu na jego nazwisko - dodaje Baczyńska.

”Nasza widownia to będą głównie kobiety 35+” – mówiła ”Press” Barbara Bilińska. – Sam programming nie wskazuje, że kanał będzie kierowany do kobiet w tym wieku. To są bloki pod kompletnie różne segmenty widzów, które nie do końca ze sobą grają. Ponieważ jest to stacja uniwersalna, oni chcą pewnie z każdego przyczółka trochę uszczknąć, ale to będzie trudne – mówi Katarzyna Baczyńska.
Barbara Bilińska liczy, że na koniec br. Zoom TV uzyska 0,8-0,9 proc. udziału w grupie komercyjnej. – Wydaje się że realne wyniki oglądalności kanału do końca roku to około jednej trzeciej widzów tego, co generują takie stacje jak TTV i Puls 2, czyli udział na poziomie około 0,5-0,7 procent w grupie komercyjnej – uważa Jakub Radziwilski z Universal McCann. – Wynik zbliżony do 1 procentu udziału będzie dla nowej stacji sporym sukcesem, ale z taką ofertą będzie to bardzo trudne – dodaje Radziwilski.

Zdaniem ekspertów Zoom TV stanie się konkurencją dla kanałów nadających drogą naziemną. Jakub Radziwilski zwraca uwagę, że aktualnie konkurencja wśród telewizji naziemnej jest bardzo mocna. – Stacje, które najwięcej zyskały na wprowadzeniu cyfryzacji, czyli TVN Siedem, TV Puls, Puls 2, TV 4 czy TTV bardzo poprawiły swoją ofertę programową i na pewno będą się mocno bronić przed utratą widzów. Dlatego każdy nowy gracz z wprowadzanego w tym roku MUX 8 będzie musiał bardzo mocno się postarać, by odebrać pozostałym widownię – tłumaczy Radziwilski.

Nadawcą Zoom TV jest spółka Cable Television Networks & Partners, założona przez Polską Izbę Komunikacji Elektronicznej. Jej udziałowcem została Kino Polska TV SA, a partnerem programowym jest Grupa Onet.

(KOZ, 26.10.2016)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Temat: internet

Dział: OPINIE

Dodano: Grudzień 01, 2016

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Konrad Księżopolski (Haitong Bank): Rynek spodziewał się sprzedaży Wirtualnej Polski

Konrad Księżopolski, szef działu analiz w Haitong Bank

Zmiana akcjonariatu Wirtualnej Polski nie wpłynie na prowadzony biznes, bo pakiet kontrolny nadal mają założyciele.

Sprzedaż udziałów European Media Holding nie jest wielkim zaskoczeniem dla rynku, gdyż w maju br. wygasł lock-up roczny na akcje tego podmiotu. Można nawet powiedzieć, że od jakiegoś czasu rynek spodziewał się takiego scenariusza, nie było jednak wiadomo kiedy to się zdarzy.

Od momentu IPO spółka Wirtualna Polska bardzo wyraźnie zyskała na wartości. Wynika to głównie z utrzymania wysokiego tempa wzrostu wyników finansowych, znacznie przewyższającego dynamikę reklamy internetowej, która na razie jest dominującym rynkiem dla Wirtualnej Polski. Zmiana akcjonariatu nie wpłynie na jej biznes, gdyż kontrolny pakiet zachowają założyciele, dlatego nie należy się spodziewać zmiany strategii spółki.

Pozytywnym czynnikiem jest sama transakcja, z kilku powodów. Po pierwsze, znika tzw. nawis podażowy na akcje Wirtualnej Polski, który wisiał nad spółką od maja 2016 i hamował ewentualny dalszy wzrost kursu. Po drugie, sprzedaż tak znacznego pakietu akcji, w zdecydowanym stopniu poprawi free-float spółki, co zapewne skutkuje dość szybkim awansem do mWIG40, który jest często wykorzystywanym benchmarkiem dla funduszy MIS. To może wykreować tzw. pasywny popyt na akcje Wirtualnej Polski. Trzecim argumentem może być fakt znacznej poprawy free-float, co powinno wpłynąć na wielkość dziennego wolumenu obrotu akcji, co też jest korzystne z punktu widzenia inwestorów.

Ustalona cena transakcji 50 zł za akcję wydaje się niska, z ok. 7 proc. dyskontem do ceny zamknięcia kursu z poprzedniego dnia notowań na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Ale należy pamiętać, że w procesie ABB zawsze występuje dyskonto, a w tym przypadku mieliśmy do czynienia z bardzo dużym pakietem akcji, ok. 27 proc., co zawsze daje większe argumenty potencjalnym kupującym na zbicie ceny.

Konrad Księżopolski, szef analiz w Haitong Bank

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo