Temat: internet

Dział: OPINIE

Dodano: Październik 03, 2016

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Szata graficzna Silesion.pl mocno odróżnia się od innych serwisów informacyjnych

Patryk Salamon (fot. archiwum prywatne)

Mocne eksponowanie „Strefy Durczoka” jest z jednej strony atutem, ale z drugiej może odstraszyć potencjalnych czytelników – nowy serwis Kamila Durczoka Silesion.pl dla Press.pl ocenia Patryk Salamon, redaktor naczelny Lovekrakow.pl.

Layout

Szata graficzna Silesion.pl mocno odróżnia się od innych regionalnych czy  ogólnopolskich serwisów informacyjnych. Początkowo miałem wrażenie, że znalazłem się na stronie prezentującej portfolio fotografa lub operatora. Jako czytelnik czuję się atakowany przez ogromne zdjęcia oraz urywki filmów. Rozumiem, że zamysł autorów był taki, aby wykorzystywać multimedia.

Strona główna

Pasek „hot” zdecydowanie za szybko się przewija. Nie ma komfortowej możliwości przeczytania, jakie treści są na nim prezentowane. Dobrym rozwiązaniem jest to, aby alerty drogowe znajdowały się już na stronie główniej. Mocne eksponowanie „Strefy Durczoka” jest z jednej strony atutem, ale z drugiej może odstraszyć potencjalnych czytelników. Nie każdemu Kamil Durczok kojarzy się pozytywnie. Zapewne duża grupa nie będzie chciała wchodzić na stronę, której twarzą jest były dziennikarz telewizyjny. Jednak z marketingowego punktu widzenia, nie ma co się dziwić, że znane nazwisko jest wykorzystywane do promocji nowego medium.

Treści

W momencie, kiedy wchodziłem na portal najważniejszym newsem był mocno rozczarowujący tekst o korkach na drodze. Spodziewałem się obszerniejszej informacji, niż tekst składający się z leadu oraz tak naprawdę jednego akapitu. Nie rozumiem, dlaczego taki materiał był na samej górze strony głównej. Zazwyczaj nie eksponuje się tak krótkich newsów jako najważniejsze. Plusem materiału jest filmik z dziennikarką w roli kierowcy, która w kilku sekundach opowiada o sytuacji drogowej. Co prawda niczego nie dowiedziałem się z tego wideo, ale jest on multimedialnym ozdobnikiem. Chyba miałem mało szczęścia podczas przeglądania portalu, częściej trafiałem na newsy składające się z kilkunastu zdań, a nie autorskie materiały, które miałyby choć z pięć akapitów. Za kilka dni przekonamy się, czy dziennikarze będą tworzyć dłuższe teksty.

Wygląd newsów

Ogromne zdjęcie ilustracyjne oraz duży tytuł są dobrym rozwiązaniem. Przy newsie nie ma jednak powiązań do kolejnych artykułów, tym sposobem serwis może tracić ruch na stronie i notować wysoki współczynnik odrzuceń.

Reklamy

Spodziewałem się, że nazwisko Kamila Durczoka spowoduje że już na starcie zobaczę w serwisie reklamy, ale ich nie zobaczyłem. Podobno portal ma się utrzymywać z reklam, ale poza kilkoma miejscami ciężko mi wyobrazić sobie miejsce, gdzie one będą zamieszczane.

Patryk Salamon, redaktor naczelny Lovekrakow.pl

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Temat: telewizja

Dział: OPINIE

Dodano: Październik 06, 2016

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Kończą się pieniądze na reklamę w telewizji

Maciej Niepsuj, buying director MullenLowe MediaHub

O ile wiosną telewizje nie były w stanie zrealizować wszystkich zleceń na czas reklamowy, to we wrześniu 2016 sytuacja się odwróciła i część ich zasobów pozostała niesprzedana. Wszystko dlatego, że powoli kończą się już pieniądze z tegorocznych budżetów reklamowych.

Środki finansowe, które „odbiły się” od telewizji wiosną, albo trafiły do innych mediów, albo całkiem wypadły z planów marketingowych. Po drugie, planując całoroczne wydatki, marketerzy coraz częściej przenoszą środki na miesiące poza tradycyjnym sezonem (wiosna, jesień – przyp. red.), kiedy ceny reklam są niższe. Stąd mieliśmy w tym roku wzrost zainteresowania reklamami w styczniu i lutym, i miesiącach letnich. Myślę zresztą, że to już ostatni rok znaczących skoków cenowych między low season i high season; te różnice sukcesywnie się zacierają i w przyszłości ceny w ciągu roku będą raczej płaskie.

Na to, że we wrześniu telewizje nie sprzedały całego czasu reklamowego, wpłynęły też  przetargi dużych firm na obsługę mediową. Ostatnio sporo ich rozstrzygnięto, a wiadomo, że po przetargu wydatki reklamowe spadają. Budżety reklamowe ograniczył cały sektor finansowy, mniej wydają sieci detaliczne, a także największy reklamodawca, czyli Aflofarm. W przypadku tej firmy sądzę, że wydatki na reklamę spadły o 30 proc. w porównaniu do 2015 roku.

Sytuacji nie poprawia fakt, że coraz większy udział w widowni telewizyjnej mają małe stacje, w których czas reklamowy jest znacznie tańszy niż w wielkiej czwórce (Polsat, TVN, TVP 1 i TVP 2 – przyp. red.). Biorąc to wszystko pod uwagę, wzrost rynku reklamy telewizyjnej szacuję w tej chwili na niecałe 2 procent rok do roku. Wrzesień był dla telewizji bardzo słaby, rzeczywisty wzrost wpływów wyniósł ok. 1 procent, czyli w granicach błędu statystycznego. Październik zapowiada się pod tym względem trochę lepiej.

(06.10.2016)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo