Temat: dziennikarstwo śledcze

Dział: PERSONALIA

Dodano: Październik 01, 2016

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Nick Davies, słynny dziennikarz śledczy "The Guardian", przechodzi na emeryturę

O przejściu na emeryturę Nick Davies poinformował na Twitterze

Nick Davies, reporter przez prawie 40 lat związany z redakcją "The Guardian", przechodzi w wieku 63 lat na emeryturę. Znany jest m.in. z opisywania afery podsłuchowej w "News of the World" i koordynacji publikacji pozyskanych przez Wikileaks dokumentów dotyczących wojny w Iraku.

"Dziś jest mój ostatni dzień jako dziennikarza. Było interesująco. Teraz będę podróżować" - napisał 30 września br. Davies na Twitterze. Branżowemu "Press Gazette" powiedział: "Jestem stary i skostniały, a chcę porobić coś więcej, póki jeszcze mogę".

Jako reporter zasłynął z długich i żmudnych dziennikarskich śledztw, m.in. trzyletniego opisywania nielegalnych sposobów pozyskania informacji przez dziennikarzy w Wielkiej Brytanii, głównie tygodnika "News of the World", który po wybuchu afery został zamknięty przez wydawcę, News International. W 2010 roku pośredniczył między Wikileaks a "The Guardian" w sprawie publikacji dokumentów znanych jako "Iraq War Logs". Znany jest również z wydanej w 2008 roku książki "Flat Earth News", krytyki niemoralnych zachowań dziennikarzy (m.in. łapówkarstwa, przeszukiwania śmietników, wynajmowania działających na granicy prawa prywatnych detektywów).

- Dziennikarskie śledztwo zaczyna się od zgadywania i reporter musi mieć do tego prawo. (...) Czasami hipotezę da się sprawdzić w ciągu 24 godzin, innym razem zajmuje to kilka tygodni. Dlatego redakcja musi mieć cierpliwość i zrozumienie dla dziennikarza, który mówi, że jego przypuszczenia się nie potwierdziły. Inaczej będzie się bał próbować i nie przyniesie dobrych tekstów - mówił Davies we wrześniu 2014 roku w rozmowie z "Press".

Nick Davies po raz pierwszy do "The Guardian" trafił w 1975 roku jako goniec. Następnie pracował jako stażysta w lokalnej redakcji Mirror Group w Plymouth, a następnie w Londynie: w gazetach "Sunday People" i "The Evening Standard". W latach 1979-1985 był reporterem "The Guardian", potem związany był z "The Observer", "London Daily News", programami telewizyjnymi "World in Action" w ITV i "Dispatches" w Channel 4. Od 1989 roku do 30 września br. był ponownie związany z "The Guardian" jako freelancer.

(JM, 01.10.2016)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Temat: telewizja

Dział: PERSONALIA

Dodano: Październik 03, 2016

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Kamil Durczok: to był typowy sąd kapturowy

Okładka „Newsweek Polska” nr 41/2016

”To było 9 czy 10 dni najtrudniejszych w moim życiu, kiedy nad łbem wisiało mi tsunami oskarżeń, jakich w historii polskich mediów nikt nie doznał. A ja wiedziałem, że nikogo nie molestowałem seksualnie w pracy” - mówi Kamil Durczok w rozmowie z Renatą Kim w najnowszym wydaniu tygodnika ”Newsweek Polska”.

Kamil Durczok w marcu 2015 roku rozstał się z TVN za porozumieniem stron ze skutkiem natychmiastowym, po tym jak powołana przez nadawcę komisja ustaliła, że trzy osoby w redakcji "Faktów" mogły być narażone na mobbing lub molestowanie. Komisja została powołana po publikacjach „Wprost”. Durczok pozwał tygodnik "Wprost" za cykl artykułów na swój temat. Jedną ze spraw wygrał w pierwszej instancji.
Durczok w rozmowie z ”Newsweekiem” mówi, że raport z prac komisji TVN jest dla niego tajny i nigdy go nie otrzymał. 

”Nigdy nie miałem szans ustosunkować się do zarzutów, które w nim zostały sformułowane. To był typowy sąd kapturowy. Komisja spotkała się ze mną raz, zadała mnóstwo pytań, na wszystkie odpowiadałem bardzo szczerze. A jak skończyłem odpowiadać, to trzasnąłem o stół wydrukiem z wariografu – wykrywacza kłamstw” - opowiada Kamil Durczok.

Pytany po co zlecił wykonanie badania biegłemu sądowemu, tłumaczy: ”Chciałem przynieść coś, co zaświadcza o mojej niewinności. Warto było. Nie zapomnę min członków komisji, jak trzasnąłem tym wydrukiem z wariografu o stół. Zbierali szczęki z podłogi. Fajne to było. Bardzo”.

”W jej raporcie nie było wskazanego ani jednego przypadku molestowania seksualnego. Bo nie mogło być” - stwierdza Kamil Durczok. ”Mobbingował pan?” - pyta Durczoka Renata Kim. ”A potrafi pani rozgraniczyć, co jest mobbingiem, a co zwykłym – zgoda, czasem brutalnym – egzekwowaniem dyscypliny? Dla mnie mobbing to metodyczne, celowe niszczenie kogoś. Nigdy nie miałem planu, by kogokolwiek zniszczyć. Z pewnością nie byłem szefem idealnym” - odpowiada dziennikarz. 

PRZECZYTAJ TEŻ: Co było w treści raportu specjalnej komisji TVN? Ujawnili Latkowski i Majewski.

(KOZ, 03.10.2016)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo