Temat: internet

Dział: OPINIE

Dodano: Wrzesień 30, 2016

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Pierwsza część "Onet Rano" to przerost formy nad treścią

Jarosław Kuźniar jest świetnym dziennikarzem i profesjonalistą, więc program "Onet Rano" się broni. Natomiast kompletnie nie kupuję pomysłu jeżdżenia samochodem dookoła redakcji o godz. 8:30 po zakorkowanej Warszawie. Rozumiem, że to nawiązanie do porannych transmisji w mediach społecznościowych, ale na Onecie to nie ma uzasadnienia. Przerost formy nad treścią.

Druga część, studyjna, jest bardziej poprawna, uporządkowana. Jeśli miałbym je do siebie porównać, to pierwsza to forma, a druga to treść. Forma jest ważna, ale nie powinna być ważniejsza niż treść.

Formuła "Onet Rano" pasuje do programu porannego. Kuźniar ma w sobie lekkość i swobodę, ciepłą, pogodną naturę, a program poranny musi wprawić odbiorcę w dobry nastrój. To nie oznacza, że trzeba podejmować tylko miłe tematy, to zależy od formatu medium czy grupy docelowej. W piątek 30 września poruszane były głównie bieżące sprawy informacyjne i około informacyjne, potraktowane w lekki sposób, z dużą ilością wtrętów osobistych. Sposób narracji, tempo, prowadzenie rozmów świetnie się wpisuje w taką formułę. Wolę rozmowę z Ryszardem Kaliszem o KOD i metaforę o lisach i sarence, która tłumaczy dlaczego w Polsce łamane są fundamenty demokracji, niż rozmowę, jaką słyszałem w jednym z programów śniadaniowych: czy warto czy nie warto nosić wibrator w damskiej torebce.

"Onet Rano" trudno będzie oglądać w drodze do pracy, a w taki sposób słuchane są np. poranne audycje radiowe. Trudno też będzie mieć ten program włączony na komputerze w biurze. Rozumiem jednak, że portal celuje w grupę zainteresowaną infotainment. Myślę, że program ten to konkurencja dla telewizji informacyjnej jak TVN 24, do której jest najbardziej podobny jeśli chodzi o formułę. Pewnie przyciągnie też nowych widzów z internetu.

Piotr Maślak ("Pierwsze śniadanie w TOK-u", 30.09.2016)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Temat: internet

Dział: OPINIE

Dodano: Październik 03, 2016

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Szata graficzna Silesion.pl mocno odróżnia się od innych serwisów informacyjnych

Patryk Salamon (fot. archiwum prywatne)

Mocne eksponowanie „Strefy Durczoka” jest z jednej strony atutem, ale z drugiej może odstraszyć potencjalnych czytelników – nowy serwis Kamila Durczoka Silesion.pl dla Press.pl ocenia Patryk Salamon, redaktor naczelny Lovekrakow.pl.

Layout

Szata graficzna Silesion.pl mocno odróżnia się od innych regionalnych czy  ogólnopolskich serwisów informacyjnych. Początkowo miałem wrażenie, że znalazłem się na stronie prezentującej portfolio fotografa lub operatora. Jako czytelnik czuję się atakowany przez ogromne zdjęcia oraz urywki filmów. Rozumiem, że zamysł autorów był taki, aby wykorzystywać multimedia.

Strona główna

Pasek „hot” zdecydowanie za szybko się przewija. Nie ma komfortowej możliwości przeczytania, jakie treści są na nim prezentowane. Dobrym rozwiązaniem jest to, aby alerty drogowe znajdowały się już na stronie główniej. Mocne eksponowanie „Strefy Durczoka” jest z jednej strony atutem, ale z drugiej może odstraszyć potencjalnych czytelników. Nie każdemu Kamil Durczok kojarzy się pozytywnie. Zapewne duża grupa nie będzie chciała wchodzić na stronę, której twarzą jest były dziennikarz telewizyjny. Jednak z marketingowego punktu widzenia, nie ma co się dziwić, że znane nazwisko jest wykorzystywane do promocji nowego medium.

Treści

W momencie, kiedy wchodziłem na portal najważniejszym newsem był mocno rozczarowujący tekst o korkach na drodze. Spodziewałem się obszerniejszej informacji, niż tekst składający się z leadu oraz tak naprawdę jednego akapitu. Nie rozumiem, dlaczego taki materiał był na samej górze strony głównej. Zazwyczaj nie eksponuje się tak krótkich newsów jako najważniejsze. Plusem materiału jest filmik z dziennikarką w roli kierowcy, która w kilku sekundach opowiada o sytuacji drogowej. Co prawda niczego nie dowiedziałem się z tego wideo, ale jest on multimedialnym ozdobnikiem. Chyba miałem mało szczęścia podczas przeglądania portalu, częściej trafiałem na newsy składające się z kilkunastu zdań, a nie autorskie materiały, które miałyby choć z pięć akapitów. Za kilka dni przekonamy się, czy dziennikarze będą tworzyć dłuższe teksty.

Wygląd newsów

Ogromne zdjęcie ilustracyjne oraz duży tytuł są dobrym rozwiązaniem. Przy newsie nie ma jednak powiązań do kolejnych artykułów, tym sposobem serwis może tracić ruch na stronie i notować wysoki współczynnik odrzuceń.

Reklamy

Spodziewałem się, że nazwisko Kamila Durczoka spowoduje że już na starcie zobaczę w serwisie reklamy, ale ich nie zobaczyłem. Podobno portal ma się utrzymywać z reklam, ale poza kilkoma miejscami ciężko mi wyobrazić sobie miejsce, gdzie one będą zamieszczane.

Patryk Salamon, redaktor naczelny Lovekrakow.pl

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo