Serwis o mediach i reklamie

O nas Pressletter

Temat: Media na Światowe Dni Młodzieży

Dział: WYWIADY

Dodano: Lipiec 27, 2016

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Łatwiej jest być mocnym w gębie, jak papieża u nas nie ma

Piotr Żyłka

Rozmowa z Piotrem Żyłką, redaktorem naczelnym Deon.pl

Deon.pl to najchętniej odwiedzany serwis religijny w Polsce. Co specjalnego przygotowaliście na Światowe Dni Młodzieży?

Przede wszystkim prowadzimy akcję #DziękiFranciszku. Jej celem jest zachęcenie ludzi, żeby wyrażali swoją wdzięczność papieżowi Franciszkowi w mediach społecznościowych. Zrobiliśmy to również dlatego, że w naszym kraju jest sporo środowisk kościelnych i niekościelnych, które za obecnym papieżem nie przepadają. Chcieliśmy pokazać, że to nie jest cała prawda i w Kościele w Polsce jest też mnóstwo ludzi, którzy Franciszka naprawdę doceniają, są mu wdzięczni i się nim fascynują. Ta akcja realizowana jest na kilku poziomach: nakręciliśmy w redakcji wideo, w którym dziękujemy papieżowi za różne rzeczy. Po drugie: poprosiliśmy ludzi, znanych i mniej znanych, biskupów, księży, świeckich, kilku artystów, żeby też przesłali nam krótkie filmy. Te wszystkie materiały wspierają teksty dziennikarskie, w których publicyści piszą o ważnych rzeczach, jakich papież Franciszek dokonał od początku swojego pontyfikatu. W ten sposób zachęcamy ludzi, by na Facebooku, Twitterze i w innych mediach społecznościowych pisali o tym, za co chcą podziękować papieżowi.
Mamy też w terenie kliku fotoreporterów i dziennikarzy, których zadaniem jest robić zdjęcia, kręcić materiały wideo i pisać krótkie relacje, tak żeby pokazać naszym czytelnikom nie tylko centralne wydarzenia, ale też wyjątkowo radosną i energiczną atmosferę, której świadkami jesteśmy teraz w Krakowie.

Prawicowe media nazywają Franciszka „papieżem lewaków”, zaś mainstreamowe – wielbią go, ale skupiają się głównie na jego licznych gestach. Czy podczas wizyty papieża w Polsce media pozostaną podzielone?

Media konserwatywno-prawicowe to, co miały do powiedziana, to już powiedziały. Choć w ostatnim „Plusie Minusie” w „Rzeczpospolitej” Tomasz Terlikowski jeszcze uderzał w papieża, niby nie bezpośrednio, bo krytykował najbliższych współpracowników Franciszka, ale jednak. Myślę, że podczas ŚDM nikt się już raczej nie odważy go krytykować. Łatwiej jest być mocnym w gębie, jak papieża nie ma. Więc liczę na to, że chociaż na czas ŚDM będziemy mieli w tym względzie trochę spokoju i w świat nie pójdzie smutny obrazek Polaków krytykujących i stających w opozycji do papieża.

Czy na gorący czas ŚDM powiększyliście zespół redakcyjny?

Jesteśmy projektem zakonu jezuitów, dlatego mamy ten komfort, że w takich sytuacjach jak obecna, mamy też do dyspozycji jezuitów, którzy mają doświadczenie we współpracy z mediami. Możemy elastycznie dostosowywać zespół do aktualnych potrzeb.

Ile osób na stałe pracuje w serwisie Deon.pl?

Na co dzień w redakcji pracuje osiem osób. Mamy także kilkunastu stałych autorów zewnętrznych plus pomoc wspomnianych już jezuitów. Deon jest częścią wydawnictwa WAM i w każdym dziale firmy są ludzie odpowiedzialni za współpracę z nami. Współpracujemy też z mediami jezuickimi z całego świata. Mamy kontakty, możemy publikować wywiady, komentarze i inne artykuły, które są trochę innym spojrzeniem na Kościół niż to nasze polskie. Warto pamiętać, że w zasadzie całe media watykańskie są zarządzane przez jezuitów. Takie kontakty to duża wartość i cenne źródło informacji.

Zasadniczy trzon redakcji tworzą świeccy dziennikarze?

Mimo że jesteśmy jezuickim projektem, to całą redakcję tworzą ludzie świeccy.

Deklarujecie, że przygotowujecie treści głównie dla osób powyżej 25. roku życia, a jesteście najpopularniejszym serwisem religijnym wśród młodzieży. Z czego to wynika?

Gdy Deon.pl powstawał, czyli siedem lat temu, to faktycznie tak mieliśmy określoną główną grupę docelową. Zdaliśmy sobie jednak sprawę, że naszym odbiorcą są też młodsi czytelnicy, których nie możemy zaniedbać. Tak więc na chwilę obecną grupa docelowa jest szeroka. Cieszy nas, że jesteśmy najpopularniejszym religijnym projektem w grupie 15–25.

Jakie tematy poruszacie, myśląc szczególnie o tej grupie?

Tematy życiowe. Traktujemy poważnie młodego czytelnika i on to docenia. Bardzo intensywnie, używając wszystkich dostępnych narzędzi, staramy się analizować, jakie tematy naszych czytelników interesują. W statystykach serwisu wszystko widać jak na dłoni. Wiemy, jak na to zapotrzebowanie odpowiadać. Na przykład jeżeli w Google po raz setny prym wiedzie pytanie o to, jak podchodzić do tematu seksu przed ślubem, albo jak sensownie przygotować się do spowiedzi, to znaczy, że tymi problemami musimy się zająć.

Z myślą o młodych prężnie działacie w mediach społecznościowych.

Jeżeli młodzi tam są – a wiadomo, że są – to psim obowiązkiem mediów kościelnych jest tam być, wsłuchiwać się w ich problemy i pytania i próbować na nie odpowiadać. Bez takiego podejścia Kościół będzie rozmijać się z rzeczywistością i nie zrozumie ludzi, do których jest posłany. Z drugiej strony nasza obecność w mediach społecznościowych wynika z tego, że nigdy nie inwestowaliśmy w drogie kampanie reklamowe, a mechanizmy społecznościowe pozwalają skutecznie pozyskiwać nowych użytkowników. Serwisy społecznościowe dają nam też szybki feedback. Dzięki temu nie musimy się godzinami zastanawiać, jak czytelnicy oceniają naszych autorów i publikowane przez nas treści.

Na jakich zagranicznych serwisach się wzorujecie?

Jeśli chodzi o projekty chrześcijańskie, to jednego wzorca nie mamy. Czerpiemy pomysły z różnych serwisów. Na przykład w „America Magazine” podoba nam się dobrze robiona publicystyka. Obserwujemy, jak różne ruchy protestanckie w Wielkiej Brytanii czy Ameryce działają na YouTube, bo robią to świetnie. Ale obserwujemy nie tylko media chrześcijańskie, ale w ogóle takie projekty, które działają według najnowszych trendów. Staramy się po prostu uczyć od najlepszych.

Co Pana zdaniem jest godne polecenia w polskim Internecie?

Jest mnóstwo wartościowych treści. Na przykład kwartalnik „Więź” i jego internetowa wersja. To naprawdę porządna, umiarkowana chrześcijańska publicystyka. Lubię czytać bloga Konrada Kuczkowskiego Halo Ziemia – to fantastyczne, wysmakowane treści na temat rodziny, ojcostwa i w ogóle uniwersalnych wartości. Z naszej branży polecam profil dominikanina Adama Szustaka „Langusta na palmie”. Gdy chodzi o media społecznościowe, to jest ksiądz zdecydowanie najpopularniejszy i najlepiej rozumiejący, jak tworzyć treści do Internetu. A jeśli ktoś myśli, że biskupi potrafią tylko pisać nudne i sztywne listy duszpasterskie, to polecam wszystkie projekty, w które angażuje się krakowski biskup Grzegorz Ryś. Jego konferencje i teksty są naprawdę bardzo inspirujące.

Daria Różańska

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY

Temat: media narodowe

Dział: WYWIADY

Dodano: Sierpień 03, 2016

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Odwołując Jacka Kurskiego po prostu wykonaliśmy swój obowiązek

Joanna Lichocka - była dziennikarka, obecnie poseł wybrana z listy PiS

Rozmowa z Joanną Lichocką, która na posiedzeniu Rady Mediów Narodowych złożyła wniosek o odwołanie Jacka Kurskiego ze stanowiska prezesa TVP.

Dlaczego w ogóle odwoływano Jacka Kurskiego?

Mówiłam o tym od początku: na władze mediów publicznych muszą być rozpisane konkursy. Nie może być tak, że to rząd mianuje prezesa TVP (Kurskiego w styczniu br. mianował minister skarbu – przyp. red.). Rozumiem, że na niektórych spadło to jak grom z jasnego nieba, ale nie ma na co czekać. Powoływanie władz telewizji, radia i PAP to zadanie Rady Mediów Narodowych – i właśnie wzięliśmy się do pracy. Zaczęliśmy od TVP, ale przyjdzie też czas na radio.

Dlaczego jednak RMN zmieniła pierwotną uchwałę odwołującą Jacka Kurskiego od razu i zrezygnowała z mianowania tymczasowego prezesa?

Powstała wątpliwość prawna, czy możemy powołać tymczasowego prezesa. Uznaliśmy więc, że Jacek Kurski zostanie odwołany w momencie rozstrzygnięcia konkursu.

Czy ta prolongata nie jest skutkiem zabiegów Jacka Kurskiego o pozostanie na stanowisku?

Jacek Kurski jest świetnym graczem i dobrze zna meandry polityki, ale my po prostu wykonaliśmy swój obowiązek. Zarzuty złej sytuacji finansowej telewizji i spadku oglądalności były wprawdzie podnoszone na posiedzeniu, lecz to nie one zdecydowały o odwołaniu prezesa TVP. Moim głównym zarzutem wobec niego jest to, że nie objął tego stanowiska w wyniku konkursu. Konkurs na prezesa TVP zostanie ogłoszony jeszcze w sierpniu. Po jego rozstrzygnięciu zajmiemy się Polskim Radiem, a w dalszej kolejności rozgłośniami regionalnymi. Natomiast obecny prezes PAP został wybrany w konkursie, więc tam nie jest to niezbędne.

Elżbieta Rutkowska

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo