Temat: Euro 2016

Dział: OPINIE

Dodano: Lipiec 13, 2016

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Sponsorom Euro 2016 trudno było się wyróżnić

Katarzyna Kochaniak (fot. materiały prasowe)

Kto najbardziej zyskał na Euro 2016? Z pewnością UEFA. Jej zysk to ponad 800 mln euro, większy o ponad 30 procent od mistrzostw z 2012 roku, które odbywały się w Polsce i na Ukrainie.

Myślę, że jak byśmy dziś zapytali kibiców o to, kto jest partnerem UEFA, byłaby duża trudność z wymienieniem połowy z nich. I to jest największy problem, bo oznacza, że sponsorzy nie zapisali się w percepcji kibiców, a przecież o to w sponsoringu chodzi.

Musimy też spojrzeć na sponsorów przez pryzmat narodowy. Polacy z pewnością szybciej wskazaliby Nike, niż Adidasa jako sponsora Euro, a to z prostego powodu: reprezentacja Polski ubierana była przez Nike właśnie, a dwa zespoły, które spotkały się w finale, czyli mistrz – Portugalia i wicemistrz - Francja, również mieli stroje przygotowane przez Nike.

Carlsberg komunikował się w postaci dość starego, ale kojarzonego przez większość hasła „Probably”. W tym przypadku większość trafień na pewno byłaby, że jest to piwo, ale sam layout. a zwłaszcza zielony kolor, mógłby kojarzyć się nie tylko z Carlsbergiem, ale także z Heinekenem.

Z kolei Turkish Airlines generalnie jest obecny mocno w sporcie, w tym także w piłce nożnej, sponsorując kluby europejskie, m.in. Fenerbahce Stambuł, Besikstas, Galatasaray czy Olimpic Marsylia. Tym razem jednak wrażenie było takie, że był on mniej widoczny, niż choćby podczas koszykarskiej Euroligi, gdzie jest sponsorem tytularnym (Turkish Airlines Euroligue).

Pozostaje nam wszechobecna na imprezach sportowych Coca-Cola, która z pewnością będzie kojarzyła się z Euro, dzięki konsekwentnej polityce długofalowej obecności podczas dużych imprez sportowych (np. Euro, Igrzyska Olimpijskie). Z pewnością też kibice rozpoznają bez problemu kampanię „Taste the feeling” ze ścieżką muzyczną, stworzoną przez modnego dziś szwedzkiego producenta Avicii. Wydaje się jednak, że tu największą rolę odgrywa też rozpoznawalność znaku, podobnie jak w przypadku McDonald’s.

Największą nieznaną przed, ale i po Euro, wydają się takie marki, jak Hisense czy Socar. Pierwszy to chiński producent elektroniki użytkowej, drugi to azerski koncern naftowy, w Europie widoczny w Szwajcarii, Rumunii czy na Ukrainie. W ich przypadku wydaje się, że celem było jedynie pokazanie się w gronie zacnych partnerów UEFA, bo przełożenie się na percepcję odbiorów-kibiców zwłaszcza europejskich póki co jest nieznaczne. Poza tym w przypadku koncernów naftowych kwestia poszerzenia strefy wpływów jest znacznie bardziej skomplikowana, niż chociażby w przypadku producentów napojów.

Pamiętajmy, że poza dziewięcioma sponsorami globalnymi imprezy UEFA dochodzi jeszcze sześciu sponsorów narodowych, którzy mogli się promować we Francji. A przecież jeszcze każda reprezentacja ma swój zestaw partnerów, których jest kilku lub kilkunastu (w przypadku Polaków to 13 marek). Zatem wyróżnienie się jest niezwykle trudne.

Podsumowując, w tym roku nie odnotowałabym żadnych spektakularnych kampanii promocyjnych, które przy okazji Euro 2016 wypromowałby znacząco któryś z brandów.

Katarzyna Kochaniak, prezes Inside Outside PR

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY

Temat: telewizja

Dział: OPINIE

Dodano: Lipiec 13, 2016

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Można się spodziewać kolejnych zmian w zarządzie TVN

Marek Sowa

Zmiana na stanowisku prezesa TVN nie powinna być zaskoczeniem dla rynku. Scripps Networks od kilku lat wyraźnie stawia na międzynarodową ekspansję - wyniki TVN i innych inwestycji Scripps poza terenem USA stanowią już istotną część skonsolidowanych wyników amerykańskiej spółki macierzystej.

Nic więc dziwnego w tym, że Scripps chce mieć bezpośredni wpływ na dobór kluczowych osób zarządzających międzynarodowymi aktywami firmy.

Markus Tellenbach to sprawny i doświadczony manager. W pierwszym okresie po przejęciu TVN był dla Scripps jednym z gwarantów płynnego wejścia amerykańskiego inwestora na dość skomplikowany i upolityczniony rynek mediów w Polsce, przy jednoczesnym utrzymaniu pozycji grupy w bardzo konkurencyjnym segmencie telewizyjnym.

Minął już jednak rok od przejęcia TVN i nadszedł czas na ściślejszą integrację ze strategią i zasobami Scripps Networks. Tym samym misja prezesa Tellenbacha - nominowanego siedem lat temu przez pierwotnych akcjonariuszy ITI w innej strukturze właścicielskiej i w innych realiach rynkowych - w naturalny sposób dobiegła końca.

Rozdzielenie ról prezesa (Jim Samples ze Scripps Networks) i dyrektora generalnego (do ustalenia) w Grupie TVN jest znamienne, ale logiczne. Warto pamiętać, że w amerykańskich firmach nie ma formalnego podziału na radę nadzorczą i zarząd (Kenneth W. Lowe, szef Scripps Networks, pełni rolę przewodniczącego, prezesa i dyrektora zarządzającego), a w przypadku osób zarządzających w pełni zintegrowanymi oddziałami firm zagranicznych (a takim będzie w coraz większym stopniu TVN) mamy do czynienia raczej z korporacyjnym dyrektorem zarządzającym, a nie z prezesem niezależnej firmy.

W dłuższej perspektywie można spodziewać się więc zarówno likwidacji rady nadzorczej TVN, jak i kolejnych zmian w zarządzie spółki.

Marek Sowa, ekspert rynku mediów

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo