Temat: Grand Press Photo

Dział: WYWIADY

Dodano: Maj 21, 2016

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Fotograf nie może być intruzem

Pogrzeb ojca Jana Góry (fot. Marek Lapis, Forum Polska Agencja Fotografów)

Rozmowa z Markiem Lapisem (Forum Polska Agencja Fotografów), zwycięzcą Grand Press Photo 2016 w kategorii Ludzie.

Kobieta na nagrodzonym zdjęciu, to przypadkowa uczestniczka pogrzebu ojca Jana Góry?

Unikam fotografowania wydarzeń. Staram się uchwycić ludzi i ich emocje, znaleźć w miarę reprezentatywną osobę, fotografować poza centrum wydarzeń, gdzieś na poboczach. To zdjęcie wykonałem prawie pod koniec pogrzebu ojca Jana Góry, po trzech godzinach pracy. Gdy był moment chowania do grobu zwłok ojca Jana Góry uklęknąłem w strefie VIP. Zauważyłem kobietę, która bardzo przeżywała, ale nie w sposób głośny, tylko tak bardzo naturalnie. Podejrzewam, że to bliska osoba zmarłego, albo z rodziny albo utrzymująca z ojcem Janem relacje zawodowe. Pierwsze zdjęcie zrobiłem poruszone – z emocji. Musiałem się wyciszyć i zrobiłem drugie. Rzadko robię dwa zdjęcia. Jak zrobiłem to drugie, wiedziałem, że już mam materiał z tej smutnej uroczystości.

Na pogrzebach ludzie przeżywają, płaczą, to dla wielu bardzo intymna sytuacja i nagle wchodzi fotograf z dużą tubą...

Fotograf nie musi być dobry technicznie czy sprawny logistycznie. Przede wszystkim musi być psychologiem. Bardzo ważne, by znaleźć się w dobrym miejscu i być tam niewidzialnym. Nie można być intruzem, trzeba stać się częścią otoczenia. Wolę zrobić krok mniej, nie zrobić zdjęcia, niż zaszkodzić. Mam taką zasadę, że przez krótki moment obserwuję i staram się poznać  jak dużą strefę intymną ma dana osoba. Jeżeli widzę, że mogę, to do niej podchodzę.

Ze sfotografowaną bohaterką Pana nagrodzonego zdjęcia był taki kontakt?

Bardzo delikatny, wzrokowy. Zdawało mi się, że mam jej zgodę. Nie robię zdjęć pozowanych, wówczas nie ma emocji, albo są takie jak selfie. Zadaniem fotoreportera jest bezboleśnie zerwać maskę z twarzy fotografowanej osoby.

Emocjonalny stosunek do wydarzenia, czy osób, które się fotografuje, nie przeszkadza?

Fotoreporter powinien być obiektywny, ale wybierając moment, ujęcie, kąt widzenia, miejsce, chwilę i tematykę, już staje się subiektywny. Ale na pewno powinien być szczery. Kiedyś profesjonalistę od amatora oddzielała granica wynikająca z jakości sprzętu, umiejętności technicznych i sprawności wykonania zdjęcia. Fotoreporter z
każdej sytuacji musi przynieść przynajmniej poprawne zdjęcie, a amator czasami zrobi genialne, ale przeważnie nie poradzi sobie. W tej chwili jest inny wyznacznik profesjonalizmu. To uczciwość, zachowanie etyki zawodowej. Zdjęcie nie może zakłamywać rzeczywistości.

Pana nagrodzone zdjęcie było gdzieś przed konkursem publikowane?
 
Próbowałem w kilku wydawnictwach, nie tylko w Polsce, ale wszystkim przeszkadzało, że jest czarno-białe. Ludzie nie podobają się zdjęcia czarno-białe.

Daria Różańska

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

PODOBNE ARTYKUŁY

Temat: Grand Press Photo

Dział: WYWIADY

Dodano: Maj 24, 2016

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Żyć tak, jakby rak nie istniał

Portret chorej na nowotwór Anety wykonany przez Karolinę Sekułę 7 marca 2016

Rozmowa z Karoliną Sekułą, laureatką Grand Press Photo w kategorii Portret sesyjny. Jej nagrodzone zdjęcie przedstawia chorą na nowotwór Anetę.

Ta sesja, to czyj pomysł?

Mojej koleżanki. To ona poprosiła o tę sesję. Chciała mieć kilka zdjęć, które pomogą jej w oswojeniu się z nową fryzurą po chemioterapii.

Na zdjęciu widać duże zaufanie do fotografa. To bliska dla Pani osoba?

Nie. Pracowałyśmy razem przez kilka lat, ale nie jest moją przyjaciółką. To dziennikarka, teraz pisze książkę.

Miała Pani jakieś obawy przed tą sesją?

Bałam się. To osoba  w moim wieku, a ja się wciąż uważam za osobę młodą, tymczasem już na wstępie poinformowała mnie, że jest w czwartym stadium raka. To stan poważny.
 
Sesja była trudna?

No właśnie, że nie! Bardzo się jej bałam, ale okazało się, że niepotrzebnie. Aneta jest tak pełna życia, że to ja przy niej zaczęłam się czuć chora. Na co dzień narzekam na drobiazgi, dzięki niej wiem, że trzeba się cieszyć życiem.

Chora na raka z papierosem. To zamierzona prowokacja, która miała coś wyrazić?

Aneta przyszła na sesję z winem i cygaretkami. Podczas sesji wyjęła cygaretkę i zaczęła palić, bo zwykle to robi. Stara się żyć tak, jakby ten jej rak wcale nie istniał. Chodzi do klubów, pije wino, pali. Żyje.

Te zdjęcia nie miały być tylko dla niej?

Umowa między nami była taka, że możemy z nich korzystać według własnego uznania i potrzeb. Wiedziała, że zgłaszam je na konkurs i bardzo się ucieszyła.  Fotografie wykorzystuje na blogu, na którym pisze o chorobie i życiu z nią.

Będzie ciąg dalszy tej współpracy?

Planujemy regularnie się spotykać. Będę nadal robić jej zdjęcia, bo obie się przy tym dobrze bawimy.


Karolina Sekuła jest absolwentką Krakowskich Szkół Artystycznych. Publikowała m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Tygodniku Powszechnym”, „Bloomberg Businessweek Polska”.

Agata Małkowska-Szozda

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo