Temat: Grand Press Photo

Dział: WYWIADY

Dodano: Maj 07, 2016

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Z powodu kosztów lotu nad Warszawą robiłem zdjęcia jak oszalały

Nocna Warszawa uchwycona z pokładu śmigłowca w trakcie. 2 października 2015 (fot. Maciej Margas)

Rozmowa z Maciejem Margasem, zwycięzcą Grand Press Photo 2016 w kategorii Środowisko

Skąd pomysł na fotografowanie Warszawy z lotu ptaka?

Fotografowaniem Warszawy zajmuję się od kilku lat, ale wcześniej zdjęcia robiłem głównie z dachów wieżowców. Dwa lata temu zamieściłem w Internecie film ”Warsaw 24h timelapse”.
Rok temu zacząłem myśleć nad projektem zdjęć lotniczych i zdałem sobie sprawę, że nie ma fotografii wykonanych nad samym centrum Warszawy. Zastanawiałem się, czy to kwestia problemów z załatwieniem pozwoleń czy może kosztów – godzina lotu dwusilnikowym śmigłowcem to 10 tysięcy złotych. Kilka miesięcy zajęło mi przekonywanie sponsorów. Prowadziłem też zbiórkę pieniędzy w sieci. Internauci wpłacili ponad 15 tysięcy złotych.
Zacząłem od zrobienia świetnej jakości zdjęć nocnych. Później znalazły się pieniędze na zdjęcia robione w dzień.

Co w tym projekcie było najtrudniejsze?

Zdjęcia robiliśmy na początku października. Wtedy kilometr nad ziemią jest bardzo zimno i musiałem mieć na sobie kilka warstw ubrań plus sprzęt. Największym problemem było jednak  pozyskanie pieniędzy na ten projekt. Nie chciałem zmarnować tych funduszy, a zdjęcia nocne robi się na wysokich czułościach. Do ostatniej chwili nie wiedziałem czego się spodziewać. Wcześniej zdobywałem doświadczenie robiąc zdjecia z awionetki.

Zdjęcia ze śmigłowca robi się przy otwartych drzwiach?

Siedziałem na podłodze, a nogi miałem na płozie. Obok na fotelu ułożyłem wcześniej sprzęt, żebym mógł w trakcie pracy zmieniać obiektywy. Byłem zabezpieczony przed wypadnięciem specjalną uprzężą. Łącznie spędziłem w powietrzu trzy godziny. To były dwa loty: nocny i dzienny. W sumie zrobiłem około 5 tysięcy zdjęć. Pamiętając ile kosztuje minuta lotu, robiłem zdjęcia jak oszalały.

Z jakiej wysokości są to zdjęcia?

Najwyżej byliśmy kilometr nad Warszawą. Wyżej jest już strefa, w której nie wolno nam było latać.  W czasie obydwu lotów głównie lecieliśmy na wysokości 2 tysiący stóp nad ziemią, czyli około 600 metrów. Dopiero pod koniec lotu dostaliśmy zgodę, żeby unieść się wyżej, czyli na ten kilometr nad ziemią. W przyszłym miesiącu mam nadzieję na lot, w którym będziemy mogli latać wyżej nad miastem.

Jest zapotrzebowanie na tego typu zdjęcia, czy to tylko zabawa z myślą o konkursach?

W sklepie Warsaw Gift Shop sprzedaję zdjęcia Warszawy w formie wydruków. Produkuję też filmy jak ”Warsaw 24h timelapse”. Zdjęcia stolicy z wysokości są coraz bardziej pożądane, choćby do celów reklamowych. Warszawa się rozwija, a fotografie z dachów wieżowców czy lotów ptaku są unikatowe.

Maciej Kozielski

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo

Temat: public relations

Dział: WYWIADY

Dodano: Maj 16, 2016

Narzędzia:

Drukuj

Drukuj

Polityk musi wiedzieć po co idzie do social mediów

Rozmowa z Moniką Czaplicką, CEO agencji Wobuzz

Jak Pani ocenia konto premier Beaty Szydło na SnapChacie?

Pomysł dobry. Co do wykonania mam wątpliwości. Jeśli widzę snapy typu puste schody w kancelarii, to wiem, że osoba obsługująca konto musi się natrudzić, bo albo pani premier zajęta albo nie wierzy w internety, a nie ma się co porywać się na kanały, których nie rozumiemy.

Co zapewni politykowi sukces w social mediach?

Nie ma jednej drogi do sukcesu. Ważna jest autentyczność, otwarcie na ludzi i pomysł na siebie. Oczywiście nie zaszkodzi znajomość tematu, ustalenia co i dla kogo publikować.

Co polityk może zyskać w mediach społecznościowych?

Może tam realizować różne cele. Może zwiększyć swoją rozpoznawalność w jakiejś grupie, zaangażować ludzi wokół swojego programu, dostać feedback od wyborców. To wszystko pozwoli mu pozyskać głosy wyborców.

Ale można też stracić. Wpadki zdarzają się każdemu. Jak z nich wybrnąć?

Tu działa taka sama zasada jak w przypadku profilu prowadzonego np. dla marki jogurtu. Czyli przepraszamy, co świadczy o naszej empatii; przygotowujemy się, czyli używamy mózgu; poprawiamy, aby wzbudzić zaufanie; przyznajemy do błędu – to oznaka profesjonalizmu;  łagodzimy sytuację.

Jakie są Pani podstawowe rady dla polityka, który sięga po social media?

Po pierwsze musi wiedzieć co chce tam przekazywać, nie tylko w pięciu pierwszych postach. Po drugie musi poznać grupę docelową: co ją interesuje, kim są tworzący ją ludzie i gdzie w sieci można się na nią natknąć. Po trzecie musi pisać poprawnie po polsku i z głową. Warto się też zastanowić, czy dyskutować o kontrowersyjnych tematach, ale nie można bać się rozmów z ludźmi. Trzeba też mierzyć osiągane efekty, a one nie opierają się tylko na liczbie lajków.

(DR, 16.05.2016)

* Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo