Radiowi związkowcy mówią, że lista wytypowanych do zwolnienia powoli się kurczy, część osób udało im się bowiem "wybronić". Ostateczna lista ma być znana do końca przyszłego tygodnia. - Przyszły piątek to ostateczny dzień, do kiedy można dokonywać obron - powiedział przewodniczący NSZZ "Solidarność" w Polskim Radiu Edward Pikula.
Dodał, że część osób już się "wybroniła". Nie chciał jednak zdradzić tej liczby ani nazwisk, bo jak powiedział jest to "bardzo płynne". - Mogę tylko powiedzieć, że lista znanych, wieloletnich dziennikarzy na pewno bardzo się skróciła - zaznaczył.
Pikula dodał, że w rozmowach z zarządem związkowcy używają różnych argumentów poczynając od dokonań zawodowych na sytuacji osobistej skończywszy. Zaznaczył jednak, że z reguły nie bronią osób, które nabyły już uprawnienia emerytalne. - Te osoby mają zapewnione dobre odejście - kilkadziesiąt tysięcy złotych odprawy plus emeryturę - powiedział Pikula.
Początkowo zarząd Polskiego Radia chciał zwolnić 445 osób, jednak po negocjacjach ze związkowcami liczba ta stopniała do 295. Na razie nie wiadomo, czy w miejsce osób, które pozostaną w radiu po interwencji związkowców zarząd wytypuje innych pracowników do zwolnienia czy też lista zwolnionych się zmniejszy.
Zgodnie z porozumieniem, jakie zarząd zawarł ze związkami, kierownictwo radia przy zwalnianiu pracowników ma uwzględnić sytuację rodzinną i materialną zwalnianego. W pierwszej kolejności zwalniane będą osoby, które nabyły prawa do świadczeń emerytalnych, dalej ci, których stanowisko pracy ulega likwidacji, osoby odchodzące za porozumieniem stron. W ostateczności zwolnienie można uzasadnić restrukturyzacją.
Wręczanie wypowiedzeń w Polskim Radiu rozpocznie się 1 kwietnia i potrwa do 30 czerwca tego roku.