Wydanie: PRESS 11-12/2017

Obca

Swietłana Aleksijewicz – noblistka, która płaci za mówienie prawdy

Mam trzy domy. To moja białoruska ziemia, ojczyzna mego ojca, gdzie przeżyłam swoje życie. Ukraina – ojczyzna mojej mamy, gdzie się urodziłam. I wielka rosyjska kultura, bez której siebie nie wyobrażam – mówiła Swietłana Aleksijewicz, odbierając dwa lata temu w Sztokholmie Nagrodę Nobla. 69-letnia dziennikarka i pisarka jest obywatelką Białorusi, ale urodziła się na Ukrainie, a pisze po rosyjsku. Dziś dla każdego z tych krajów jest problemem.

8 października 2015 roku na Białorusi zapanował szał. Akademia Szwedzka ogłosiła, że nagrodę w dziedzinie literatury otrzymuje Swietłana Aleksijewicz. Był to pierwszy Nobel dla obywatela Białorusi. Publicyści, dziennikarze i literaci prześcigali się więc w prognozach, jak wpłynie on na sytuację wewnętrzną rządzonego autorytarnie kraju.

Pisarka otrzymywała najbardziej prestiżowe europejskie i rosyjskie nagrody literackie, ale nie na Białorusi. Niejednokrotnie potępiała autorytarne praktyki Łukaszenki, aż wreszcie na początku lat dwutysięcznych wyjechała, by tworzyć za granicą. Mieszkała we Francji, Niemczech i Włoszech. Jej książki trafiały na Białoruś przez Rosję, bo tam nadal ukazywały się w najlepszych wydawnictwach. Na Białoruś Aleksijewicz wróciła w 2012 roku i na stałe zamieszkała w Mińsku.

Andrzej Poczobut

Dostęp do pełnej treści artykułu jest płatny

Kup dostęp poprzez SMS wysyłając treść KOD.PRESS na numer 7255 (koszt 2,46 zł). Otrzymasz kod, który należy wpisać w pierwsze okno poniżej. Na koniec wciśnij "Prześlij". Więcej informacji w regulaminie.

Tutaj wpisz kod dostępowy otrzymany bezpośrednio od PRESS. Więcej informacji w regulaminie.

Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami ze świata mediów i reklamy. Pressletter

Press logo